Nawet co 5 kandydat nie pojawia się na rozmowie kwalifikacyjnej. Pracodawcy coraz częściej zadają sobie pytanie co robią nie tak w procesie rekrutacji.

Wzrost samoświadomości kandydatów i coraz częstsza możliwość wybierania między kilkoma ofertami powoduje, że kandydaci coraz śmielej zachowują się w relacji z przyszłym pracodawcą i jasno komunikują swoje oczekiwania. Często jest to szokiem dla pracodawców, którzy nie przywykli do takiej relacji. Postawa pracodawcy musi ewoluować tak aby dostosować się do nowej rzeczywistości.

Mentalnie duża część polskich pracodawców wciąż myśli kategoriami „to ona aplikowała do mnie do pracy więc chyba mogę wymagać?”. Często ten typ pracodawców odbywa spotkania rekrutacyjne w formie przesłuchania, zdawkowo wypowiadając swoje oczekiwania co do osoby. Najczęściej nie kończy się to dobrze. Przykładowo jeden z naszych stałych klientów, który masowo od kandydatek wymagał bezpłatnej pracy po godzinach w funkcji kadrowej, przechodzi przez trzecią odrzuconą ofertę i kilkanaście odwołanych spotkań myśląc „co jest nie tak z tymi ludźmi”, wzdycha opisując nam proces. Ciężko przychodzi mu zaakceptować fakt, że musi uelastycznić ofertę, ale co najważniejsze zmienić swoje podejście i zacząć „sprzedawać stanowisko pracy i firmę kandydatom”.

Tak właśnie wygląda rzeczywistość rynku pracownika. Obecnie kandydat o rynkowo popularnej specjalizacji ma co najmniej kilka ofert w jednym momencie i na chłodno kalkuluje, gdzie będzie mu wygodniej. W IT kandydaci nie poszukujący pracy dostają 6-8 ofert tygodniowo. Elementy, które kiedyś miały mniejsze znaczenie, jak lokalizacja czy wystrój biura lub opinie o firmie w Internecie (bo po prostu znaleźliśmy pracę), dziś grają rolę języczka uwagi, który potra- fi zadecydować o dołączeniu do tej konkretnej firmy.

 

Michał Młynarczyk, Dyrektor Zarządzający
Wypowiedź dla raportu “Rynek agencji zatrudnienia 2016” przygotowanego przez Polskie Forum HR